Day 64. Perquin - El Mozote

Perquin Travel Blog

 › entry 61 of 122 › view all entries
Perquin

Very depressing place! We met our guide in the morning around 7am and took a pickup to El Mozote. Our guide was weird, he talked only when asked a question. He didn't volunteer any information unless we inquire, and it will be only few words. There was not a lot to see in El Mozote, just a memorial plates, and a garden next to the church. All the people of this village were executed by government army on 11th of December 1982. It is estimated that around 800 people died in the massacre, most of them children. Before execution soldiers isolated men, women and children and after the torture and rapes they killed them separately. I'm not really sure how the new village started here, maybe some people were away and return after massacre. And there were few survivors. Except the memorial plate and garden there is nothing that could suggest the tragedy.

El Mozote
The lady from the village (a guide) took us to the garden and told us a story about what happened there, explained the meaning of the brightly colourful mural on the church's wall. The garden is located in the place where children's bodies were found. There is lots of mirrors spreaded around it, which signifies fire flies seen flying above the bodies few days after genocide. On the murals you can see a rainbow - a road which took the children to heaven after their death. The massacre was done by Atlantic Batalion, trained by USA army.

 

Bardzo przygnębiające miejsce! Spotkałyśmy naszego przewodnika o 7 rano i pojechliśmy do El Mozote lokalnym pickupem (samochodem z przyczepą zaadoptowanym do przewozu ludzi). Nasz przewodnik był bardzo dziwny, mówił tylko jeśli zaptytany.

Rio Sapo
Nigdy nie informował nas o niczym, chyba że zadałyśmy bezpośrednie pytanie i zawsze to było tylko kilka słów. W El Mozote nie było dużo do zobaczenia, tylko pamiątkowe płyty i ogód przykościelny. 11go grudnia 1982r. wszyscy mieszkańscy El Mozote zostali brutalnie zamordowani przez armię rządową. W masakrze zginęło ok 800 ludzi, większość dzieci. Przed egzekucją żołnierze oddzielili mężczyz, kobity i dzieci i po kilku godzinnej torturze, gwałtach zabili ich oddzielnie. Nie mam pojęcia w jaki sposób wioska zaczęła funkcjonować na nowo. Prawdopodobie niektórzy mieszkańcy byli poza domem i wrócili po masakrze. Również kilka osób przeżyło. Poza tablicami pamiątkowymi i ogrodem nic nie sugeruje tragedii, która miała tu miejsce.
sugar cane/ trzcina cukrowa
Kobieta z wioski, która była naszym przewodnikiem po tym miejscu opowiedziała nam historie masakry i wyjaśniła znaczenie ogrodu i kolorowych malowidel (mural) na ścianie kościoła przylegającej do ogrodu. Ogród został założony w miejscu gdzie znaleziono ciała zmasakrowanych dzieci. Gdy ciała dzieci zostały znalezione w tym miejscu, świadkowie mówią, że najpierw zobaczyli dużą ilość małych świateł. Zaskoczeni tym zjawiskiem podeszli bliżej i zobaczyli ogromną ilość świetlików krążących nad ciałami. Dlatego też ku pamięci ludzie umieścili w ogrodzie i na ścianie duża liczba małych luster. Tęcza na ściennym malowidle pokazuję drogę, którą dzieci poszły do nieba po śmierci.

 

Later we went to the Rio Sapo, one of 3 rivers cutting through the forest. Beautiful!!! I swam in its icy water, though I rather exaggerated a little when I called it swimming :) I managed to stay there maybe for 5 minutes maximum, and only because I was moving. We returned to Perquin around 1am.

 

Później poszliśmy do Rio Sapo, jednej z 3 rzek przecinających las. Przepiękna!!! Popływałam trochę w jej lodowatej wodzie, a raczej próbowałam popływać :) Myślę, że udało mi się wytrzymać nie więcej niż 5 minut i to tylko dlatego, że ciągle się ruszałam. Wróciłyśm do Perquin o 13tej.

 

In the afternoon we went to the Museo de la Revolucion Salvadorena ($2 entry) and I was very disappointed! I though that the main theme will be the tragedy of the civil war, but it was a tribute to the glory of FMLN army and the war. I saw lots of weapons, ranging from hight-tech hardware to homemade bombs and mines. The photographs on the walls talked about companionships during the wartime. They glorified fighting, killing and suffering for the better cause. They used the word 'enemy' for Salvadorian who fought on the other side. Although, the guide told us they learnt a lot from the civil war that the conflict never should be solved with guns, the museum definitely told different story. I didn't like the place!

 

Po południu poszłyśmy zobaczyć Museo de la Revolucion Salvadorena ($2 wejście) i bardzo się rozczarowałam! Myślałam, że tematem przewodnim wystawy będzie tragedia wojny domowej, a było to wychwalanie armi powstańczej FMLN i wojny. Zobaczyłam dużo broni, rozpoczynając od zaawansowanej technologicznie do domowej roboty bomb i min. Fotografie na ścianach mówiły o braterstwie w czasie walk. Usprawiedliwiały walkę, zabijanie i cierpienie dla lepszej ważniejszej sprawy. Napisy wyjaśniające zdjęcia używały słowa 'wróg' w odniesieniu do Salwadorian walczących po przeciwnej stronie. I chociaż nasz przewodnik powiedział, że była to lekcja dla nich wszystkich, że konflikt nigdy nie może być rozwiązany za pomocą broni, muzeum mówiło co innego. Nie podobało mi się to miejsce!!

 

Join TravBuddy to leave comments, meet new friends and share travel tips!
Perquin
Perquin
El Mozote
El Mozote
Rio Sapo
Rio Sapo
sugar cane/ trzcina cukrowa
sugar cane/ trzcina cukrowa
Perquin
photo by: hauteboy