Wedding in paradise - diving trouble

Maldives Travel Blog

 › entry 11 of 27 › view all entries
Shoal of fish

As everyday we had a breakfast, and than we went on the beach. Since we left our diving equipment at diving school, snorkeling was not an option. Sun is shining here very strong, so to compensate for this I  dragged our sun beds to the ocean J Water with temperature of 30 C, I wouldn’t call cooling, but it was much better than in full sun.

After 14:00 we went diving.

Black tip reef shark
Today there supposed to be banana reef, one of the better known sites here. Unfortunately there was current so strong that, we had to go for plan B, where the current was also to strong, so plan C was the only option J. Fortunately there was no plan D, and we jumped in the water. Diving wasn’t very pleasant, because most divers were newbies, and when divemaster showed something, everybody was through other divers like there was gold lying there. When I was kicked with fins on beautiful gorgonian, I took Olimpia few meters deeper to let them kill each other and to make much calmer diving for us. It was good idea because we’ve seen some nice animals which I haven’t seen before in nature, like blue boxfish, some strange pink colored triggerfish, huge more than meter long sea cucumbers, many small wrasses, slugs and big garden of eels sticking out of sandy bottom.
Eagle ray and remora

But it turned out to be nightmare for me because, since Olimpia believed in her diving skills, she started questioning my decisions underwater. She completely wasn’t listening to me. After we surfaced, we had our first after wedding fight. She just couldn’t understand that democracy ends, as soon as we start to dive. Maybe I’m not a fabulous diver, but I’ve got much more experience than she has, and I told her unless she changes her attitude underwater, she can us well find another diving buddy.

I was a bit relieved from stress, when I saw flying fish jumping out on both sides of our boat and gliding in the air for 10m or so.

I had a cold for few days, so I have to stop diving for at least one day to cure myself a bit, before I start to have deeper dives.

Eagle ray close up
Having that in mind, I skipped tomorrows dive on HP reef. It’s a pity because it’s one of most interesting reefs in Male Athol.

Instead of that we’ve chosen trip to local village. Since you have to have permission to travel to local islands in Maldives, we’re not able to go there by ourselves.      

Not very fond of our last dive, we went snorkeling on house reef. Since there was inbound current, visibility underwater in the lagoon was very low (around 3 meters), Clear water was flowing into lagoon through the passage, and there we saw our friendly sharks. We swam past them to reef edge, where strangely not to many fish were present.

Eagle ray
We saw two quite big remoras, which usually swim near large animals (because they give them free ride), so we keep our eyes opened for something big. And there it was, medium sized eagle ray (around 120cm). It was very curious about us, because it was swimming around circles no more than meter from us.  I think Olimpia learned a lesson after today diving, because when I told her to keep distance from the eagle ray and not to touch it, did what I told her. It was swimming with us for around 10 minutes, after which we left her in peace and returned to our beach house.

We went for a dinner. There was Spanish buffet night. Food was good, but not fabulous. Probably we had to much luxury and became picky J I just can’t imagine returning home and eating take out food J.

Eagle ray

After dinner we went to beach bar for a drink listening to live band. We were sitting on the terrace build over sea, in dim lights, which was very romantic, until Russian guy came near next table, and started banging with something on terrace floor, very fond of himself how he scared big water bird. Few seconds later about five kids (his or his friends) came screaming with light torches, and start blinking with them poor bird straight in the eye. Well children are children, and they only know what they parents are teaching them.

Outcome was that we and few other couples paid their bills and left. We continued our romantic evening on our porch listening to waves.   

 

 

 Rano standardowe śniadanko i leżenie na plaży.

Eagle ray
Snorkeling niestety nie wchodził w grę bo sprzęt zostawiliśmy w bazie nurkowej. Ale w sumie to pierwszy raz od naszego przyjazdu kiedy oboje mieliśmy chwilę po prostu poleżeć w słońcu, które tu praży niemiłosiernie. Żeby zrekompensować gorące promienie słoneczne, wtargałem nam leżaczki do morza J. Wodę o temperaturze 30st nie nazwał bym chłodzącą, ale było o niebo lepiej niż w pełnym słońcu.

 

Po 14:00 polecieliśmy do centrum nurkowego na kolejne nurkowanie. Dziś miała być jedna z lepszych i najbardziej znanych raf Malediwów – Banana Reef. Niestety gdy już siedzieliśmy gotowi do zejścia w całym sprzęcie, przewodnik, który sprawdzał prądy wyszedł i powiedział, że czas na plan B, ponieważ prąd jest tak silny że całą rafę byśmy przelecieli w dryfcie w 5min zamiast w godzinę.

Huge sea cucumber - look at fish in lower right corner
Popłynęliśmy na kolejny sajt odległy o ok. 5min łodzią, gdzie się okazało, że czas jednak na plan C, ponieważ jest tu dokładnie to samo. Kilka minut później byliśmy na kolejnym awaryjnym miejscu nurkowym i na szczęście nie było już planu D.

Nurkowało mi się niezbyt dobrze ponieważ byli sami nowicjusze, i gdy divemaster pokazywał coś to wszyscy lecieli do tego miejsca jakby tam złoto rozdawali, nie patrząc na innych nurków i wpadając na siebie. Gdy mnie w końcu zbutowano płetwami i wbito w ładną gorgonię, bo przewodnik pokazywał kolejną murenę, wkurzyłem się, zabrałem Olimpię kilka metrów niżej od całej grupy szukając jakiegoś makro życia. Oczywiście trzymaliśmy się grupy ale z odpowiednim dystansem, żeby rozszalała grupa nie stratowała nas gdy pojawi się kolejny błazenek. Okazało się że to był dobry ruch, bo  trafiliśmy sporo ciekawych okazów takich jak ogromne ogórki morskie, błękitną kosterę, wielką rogatnicę, ale jakiś nie widziany przeze mnie model seledynowo-różowy, kupe małych wariatków, których także w naturalnym środowisku jeszcze nie widziałem, ślimaki nagoskrzelne i w końcu wielki ogród z węgorzami wystającymi z piasku. Jedyny problem był w tym że Olimpia poczuła się pewniej w wodzie i zaczęła dyskutować ze mną. Zamiast się trzymać mnie i słuchać, to co chwile kwestionowała moje decyzje. Po wynurzeniu mieliśmy pierwszą małżeńską sprzeczkę, ponieważ nie wydawała się rozumieć, że pod wodą NIE MA dyskusji. Może nie jestem instruktorem czy jakimś rewelacyjnym nurkiem, ale mam trochę więcej doświadczenia od niej i moim celem jest jej bezpieczeństwo. Powiedziałem jej że jeśli nie zrozumie, że zanim nie nabierze doświadczenia nurkowego to demokracja kończy się zaraz po zanurzeniu, to po prostu dostanie innego partnera  nurkowego, bo z kimś obcym nie będzie dyskutować, tylko się będzie słuchała. Teraz rozumiem co przeżywał Jacek w Egipcie, gdy pokazywał Monice co ma robić a ona robiła i tak co chciała. Wtedy dla mnie jako obserwatora z boku wydawało się to zabawne, niestety teraz już wiem, że tak nie jest.

Trochę się odstresowałem gdy podczas powrotu zaczęły w około łodzi wyskakiwać latające ryby i szybować w powietrzu na odległość ok. 10 metrów.

Ponieważ od kilku dni mam coraz ostrzejszy katar, będę musiał zrobić sobie co najmniej jeden dzień przerwy, żeby to podleczyć, zanim zaczne nurkować na głębszych sajtach. Szkoda bo jutro ma być HP reef, jedna z najfajniejszych raf w okolicy.

Po opłukaniu sprzętu, skoro i tak musiałem sobie zrobić przerwę w nurkowaniu, poszliśmy do recepcji zapisać się na wycieczkę na lokalną wyspę. Samotne wyprawy kompletnie odpadają, bo na Malediwach podróżowanie między wyspami bez zezwolenia jest niemożliwe, a przebywanie na tych zamieszkanych przez tubylców po godzinie 17:00 jest zabronione. Do tego stopnia, że jak nam pokazywano jeden z resortów (chyba Paradise Island), która jest oddzielona od wyspy lokalnej tylko jakimś 20m kanałem, to także wypoczywający w tym hotelu, nie mogą jej odwiedzać.

Niezbyt zadowoleni z ostatniego nurkowania, poszliśmy się odstresować na snurka na domowej rafie. Był prąd w stronę wyspy, więc bardzo mętna woda (ok. 2-3m widoczności), przechodziła miejscami w krystalicznie czyste rzeczki, gdzie hasały znajome rekinki. Widoczność trochę lepsza była na zewnętrznej stronie rafy za falochronem, jednak o dziwo wywiało prawie wszystkie zwierzęta. Zauważyliśmy dwie spore remory, a że one pływają zawsze jako pasażerowie na gapę pod dużymi zwierzętami, więc była duża szansa, że taki zaraz się pojawi w toni. Nagle kilka metrów od nas pojawił się średniej wielkości orleń (z ogonem miał około 120cm). Ciekawski z niego był skubaniec, ponieważ zaczął krążyć wokół nas na wyciągnięcie ręki. Na szczęście Oli chyba wyniosła jakąś lekcję z dzisiejszego nurkowania, bo gdy jej pokazałem że ma się od niego odsunąć żeby prąd jej nie zepchnął na płaszczkę i aby jej czasem nie dotykała, to posłuchała się. Orleń pływał z nami ok. 10 minut, więc narobiliśmy sporo fotek i filmów. W końcu sami zostawiliśmy go, żeby mógł zjeść w spokoju, bo on jakoś nie przejawiał chęci odpłynięcia.

Zadowoleni wróciliśmy do domku, przebraliśmy się i poszliśmy na kolację. Był bufet hiszpański. Dobre, ale bez szału. A może to my już zrobiliśmy się wybredni po tych wszystkich luksusach, więc zaczynam się zastanawiać, jak wrócimy do domu do odgrzewanych w piekarniku frytek i pizzy na dowóz J

Po kolacji na drinka do baru z muzyczką na żywo. Na tarasie nad morzem w słabo oświetlających go lampkach, było bardzo romantycznie, do czasu aż nie przylazł przedstawiciel naszych sąsiadów zza wschodniej granicy, stanął za Olimpii krzesłem i zaczął jakimś prętem (kluczem czy czymś) napierdzielać w deski pomostu żeby zobaczyć jak fajnie poleci wystraszona przez niego czapla. Chwilę za nim przybiegło stado jego i jego znajomych  5 dzieciaków i zaczęło drzeć się świecąc latarkami biednej czapli po oczach. No comment. Dzieci tu jest dużo, bo Kurumba jest jedną z lepszych wysp pod kątem rodzin z dziećmi, ale jakoś dzieci japońskie, koreańskie, angielskie czy inne spokojnie się plumkają w piasku i wodzie. No ale widać że rodzice dają przykład. Rusek przeniósł się napierdalać prętem w pomost kilka stolików dalej a my i kilka innych par wynieśliśmy się do naszych domków, poleżeć przy szumie morza na tarasie. W domu czekała na nas informacja że wycieczka się nie odbędzie z powodu zbyt małej liczby chętnych, więc zamieniliśmy ją na potwierdzoną wycieczkę do stolicy – Male.

Join TravBuddy to leave comments, meet new friends and share travel tips!
Shoal of fish
Shoal of fish
Black tip reef shark
Black tip reef shark
Eagle ray and remora
Eagle ray and remora
Eagle ray close up
Eagle ray close up
Eagle ray
Eagle ray
Eagle ray
Eagle ray
Eagle ray
Eagle ray
Huge sea cucumber - look at fish i…
Huge sea cucumber - look at fish …