Wedding in Paradise - lazy day with a trill :)
This morning i was the one who got up to see the sunrise, and Olimpia wanted to sleep (we just can’t seam to do it together J ). I was standing in water up to my knees, watching sunrise, but small reef sharks swimming nearly under my feet was thing that I enjoyed most. At this time of day they gather in large numbers. I don’t know how many there were, but most I saw were 7 at once. After 20min i was back In bed… and we almost overslept for breakfast.
After breakfast we went to diving center, where it turned out that afternoon dive is on site which wasn’t interesting enough for me, so we decided to cure my cold for one more day.
We spend whole day walking on the beach and laying in water and in sand, listening to Hedkendi Beach House records.
Snorkeling we have made wasn’t very interesting, so we decided to wait until sunset, when fish come to reef to eat.
Evening snorkeling we started in shallow reef inside the lagoon where usually small sharks are hunting. And they were. We decided to move to the front of the reef through the opening In coral wall, and as soon as we passed it …we saw two big (1,5m), fat, adult black-tip reef sharks hunting fish no more than 2-3meters from us! Olimpia grabbed me with both hands and wanted to get back. I at first wasn’t sure what to do, but since black-tips are not dangerous to humans, and there aren’t any shark attacks in
Bursting with shark excitement we went for dinner (there was very tasty Greek buffet), than for a drink (banana with chocolate ice cream and alcohol wasn’t the best choice for me, I’ll stick to whiskey), and we’re back at our beach house on our porch listening to waves and writing this blog J
Dzisiaj w odróżnieniu od dnia wczorajszego, to ja wstałem na wschód słońca, a Oli spała nie wzruszona. Jakoś nie możemy się zgrać J Stałem po kolana w wodzie obserwując co się dzieje o wschodzie słońca i wschód był piękny, ale najbardziej interesowały mnie pływające mi pod nogami malutkie rekiny. Nie wiem ile ich było, ale najwięcej w jednym momencie w zasięgu wzroku miałem ich siedem. Po 20min wróciłem spać i …prawie zaspaliśmy na śniadanie.
Po śniadaniu poszliśmy do centrum nurkowego, gdzie okazało się że nurkowanie jest na mało ciekawym sajcie, więc stwierdziliśmy że w sumie jeszcze jeden dzień podkurowania kataru nam się przyda, a i zawsze kasa w kieszeni przyda się na lepsze miejsca nurkowe.
Tym sposobem mieliśmy dzień kompletnego nieróbstwa. Łaziliśmy po plaży i leżeliśmy na leżaczkach zaciągniętych do wody i opalaliśmy się słuchając albumów Hedkendi Beach House. Snurkowaliśmy, ale ławice ryb gdzieś wywiało i poza zawsze obecnymi małymi rekinami czarnopłetwymi nic ciekawego nie widzieliśmy. Stwierdziliśmy że pójdziemy na snurka tuż przed zachodem słońca, bo wtedy powinno się wszystko zlecieć na kolację.
Wieczorne snurkowanie zaczęliśmy płytkiej rafy przy przerwie w falochronie, po prawej stronie od naszego domku, ponieważ tam zazwyczaj wieczorem polują młode rekinki po kilka sztuk i tak też było tym razem. Po tym skierowaliśmy się na zewnętrzną rafę przez najbliższy przesmyk w falochronie i… Olimpia aż się mnie złapała obydwiema rękami – około 2-
Na koniec dnia kolacja (bardzo dobry bufet grecki), drink w beach barze (eksperyment z bananowym drinkiem dla mnie nie wypalił, i jednak będę trzymał się whiskey) i do domku posiedzeć na tarasie a potem internecik J
|
|
|









