Wedding in Paradise - bye bye Maldives :(

Dubai Travel Blog

 › entry 18 of 27 › view all entries
Dubai skyline with Burj Dubai

English version will be here soon.

 

Ostatnie chwile na wyspie spędziliśmy na pakowaniu i przywitaniu dnia na plaży o wschodzie słońca. Spędziliśmy tu jedne z najwspanialszych dni w naszym życiu i rozpoczęliśmy nowy rozdział w naszym związku. Ciężko się rozstawać z tym rajem i choć żałowaliśmy że nie zdecydowaliśmy się na pozostanie tu przez trzy tygodnie, to w naprawdę wiemy że lepiej zapamiętać to wszystko tak jak jest niż mielibyśmy się znudzić tą wspaniałą wyspą. Do tego pocieszaliśmy się że w sumie to dopiero trochę więcej niż połowa naszej wyprawy, no i ta druzgocąca finansowo część wyjazdu się kończy (tanio to tu niestety nie było J ).

Look at the size of that yacht
Po szybkim śniadaniu, rozliczeniu się na recepcji wsiedliśmy do łodzi i popłynęliśmy w stronę lotniska Hulule spoglądając z żalem na oddalającą się wyspę – miejsce naszego ślubu.

Na lotnisku okazało się że mamy ponad 50kg na 40kg nam przysługujących ale linie Emirates nie robiły z tego problemu (dzięki bogu bo 1kg nadbagażu to 30 euro). Podczas lotu serwis zdawał się być zupełnie inny niż na poprzednich lotach. Stewardesy jakieś ospałe, tacki od jedzenia stały nam na stolikach przez 3/4 lotu (!), wylały na mnie kawę, chcieliśmy kupić maskotkę oryksa ze sklepu wolnocłowego to jakoś nas skrzętnie omijały, a gdy pstryknąłem przycisk przywołania stewardesy to się palił ponad 30min aż w końcu go wyłączyłem. Zrozumiałbym gdyby uwijały się jak w ukropie i miały kupe roboty, ale po prostu siedziały sobie na końcu samolotu. Nie mam pojęcia o co chodziło – może dzień wcześniej miały imprezę firmową i się zmęczyły.

Dubai Mall aquarium

W końcu dotarliśmy do Dubaju, na nowy terminal nr3 (bardzo ładny i przestronny), gdzie okazało się że travco przysłało nam w mailu obcięty skan mojej wizy i musiałem latać i załatwiać wydrukowanie nowej i na końcu musieliśmy się udać na skan siatkówki oka. Na szczęście mają tu wszystko wysoko skomputeryzowane i zajęło to w sumie wraz z odprawą ok. 1h.

Przedstawiciel travco czekał na nas już na lotnisku, przekazał dokumenty dotyczące transferów statek – hotel, hotel – lotnisko i zabrał nas na statek. To też chyba nie był jego dzień bo wyjeżdżając z parkingu zgubił bilet parkingowy i mimo że miał pokwitowanie zapłaty w automacie to musiał zabulić ok. 250zł  za zgubiony bilet parkingowy.

Już podczas transferu można zauważyć że Dubai jest faktycznie wspaniały.

Tunel under Dubai Mall aquarium
Zadbane trawniczki, tysiące kwiatów na pasach między autostradami, wszystko zadbane, wielkie drapacze chmur (w tym prawie ukończony Burj Dubai), ogromne pieniądze widać na każdym kroku (co chwile jakieś ferrari nas mijało).

Dotarliśmy do terminala promowego gdzie zaczęły się schody. Chciałem żeby wszystko poszło szybko, więc jeszcze przed wyjazdem na Malediwy zrobiłem na stronie costa cruises online check-in, jednak tu na miejscu babka mi mówi że może i zrobiłem ale oni tu muszą mieć wszystko …na papierze, więc musiałem wypisywać wszystko jeszcze raz.  Trwało to trochę i potem okazało się że jest kolejny problem – travco nam załatwiło wizę jednokrotnego wjazdu do Emiratów, a nie 4 krotnego jak wyraźnie im napisałem zarówno w podaniu, jak i w mailu. Po prostu brak mi słów. Nowe wizy kosztowały nas 1200zł. Po odstaniu 1,5h przy recepcji, okazało się że jest jeszcze potrzeba odstania swojego w kolejnym punkcie costa cruises, gdzie ponownie kserowano nasze paszporty i karty kredytowe.

Masakra. Gdy już dotarliśmy po 2h na statek pod swoją kajutę, dowiedzieliśmy się, że są w niej jeszcze ludzie. No naprawdę, takiego burdelu organizacyjnego jak w costa cruises to nie widziałem jeszcze nigdzie. Dobra są to włoskie linie, a włosi akurat znani są z luźnego podchodzenia do tematu czasu i organizacji, ale gdy płynęliśmy poprzednio z MSC Cruises (także włoski armator) to wszystko było na tip top – załatwiało się wszystko w jednym punkcie, nie było biegania od okienka do okienka, karta pokładowa służyła do wszystkiego (także jako klucz do drzwi, a nie jak tu na Costa Victoria jakiś przedpotopowy system dziurkowanych kart jako klucze) i pierwsze wrażenie było naprawdę super. Natomiast tu chaos od pierwszej minuty. Sam statek Costa Victoria mimo że 4* to już trochę wymęczony (13 lat na karku) i w najlepszym wypadku dałbym mu teraz 3+*. Gdybym nie miał porównania do nowiutkiej MSC Orchestra to może i by mi się podobało, a tak byłem trochę podłamany na początku.
35 of those huge tiger sharks are swimming in Dubai Mall aquarium
Taka głupota jak oznaczenia gdzie co jest na statku – przy windach jest lista co znajduje się na danym piętrze, ale o jakiejś mapce czy to jest z przodu statku czy z tyłu to nikt nie pomyślał, a to trochę istotne dla kogoś kto pierwszy raz wchodzi na statek o długości 230 metrów z 14 pokładami. Ogólnie gdyby nie trasa która nam przypasowała to na waszym miejscu szukał bym nowszego statku (może nowa Costa Luminosa jest lepsza, choć burdel organizacyjny przy kwaterunku pewnie taki sam).

Zostawiliśmy bagaże podręczne w przechowalni i zrobiliśmy to co byśmy zrobili 3h temu (gdybyśmy ktoś nas raczył poinformować że nasza kabina jest zajęta) – pojechaliśmy do Dubaju. Centrum handlowe Dubai Mall organizowało bezpłatny transfer spod terminala promowego, więc nam to pasowało idealnie, bo po pierwsze mają tu jedno z największych akwariów morskich na świecie (o tak J ) i to centrum stoi obok najwyższego budynku na świecie Burj Dubai, który też chcieliśmy zobaczyć.

My honey and big fish
Po drodze obejrzeliśmy sobie część Dubaju. Drapacze chmur nie dość że wysokie, to jeszcze każdy z niech jest swego rodzaju perełką architektoniczną. Nie ma tu prostokątnych drapaczy jak np. w Chicago czy NY, a każdy ma oryginalną, piękną linię i swój charakter. Jedne z najbardziej znanych (najwyższych) i najładniejszych są dwie wierze Emirates Towers i choć naprawdę ładne i ciekawe, to inne drapacze niewiele ustępują wyglądem. Naprawdę coś pięknego. Co prawda jest to jeszcze ciągle wielki plac budowy, bo obok już wybudowanych, budują się ciągle nowe, ale już teraz dech zapiera w piersiach. Nad wszystkimi drapaczami chmur góruje już prawie ukończony Burj Dubai (podobno mają go skończyć za rok - w 2010). Ma mieć około 800m wysokości i tym samym być najwyższym budynkiem świata. Wygląda moim zdaniem rewelacyjnie, jak wielka iglica, podobna trochę do futurystycznej rakiety wystrzeliwującej w niebo. U podnóża Burj Dubai leży Dubai Mall, największe centrum handlowe świata z min.
Huge crab (alive)
ponad 1200 sklepów w tym praktycznie wszystkie liczące się marki, pełnowymiarowym lodowiskiem i co dla mnie najciekawsze, jednym z największych akwariów morskich na świecie i całkiem sporym oceanarium, nazywanym tu skromnie „zoo”
J. Samo centrum handlowe jest oczywiście pięknie zaprojektowane (w końcu to Dubai) przepotężne i trochę przytłaczające i za duże, bo naprawdę ciężko się na początku połapać co gdzie jest i jak tam dotrzeć, jednak na szczęście co kilkadziesiąt metrów jest stanowisko z pracownikami informacji (gdzie wskażą ci drogę lub dadzą mapę) lub elektronicznymi punktami informacji. Same elektroniczne punkty informacji są bardzo ciekawe – wielkie ekrany dotykowe, na których wklepujesz jaki sklep chcesz znaleźć (po nazwie lub też można przeglądać po rodzaju asortymentu) po czym wyświetla ci się gdzie jesteś ty , gdzie jest sklep i wykropkowuje ci najkrótszą drogę którą należy się udać (włącznie ze zmianami pięter itp.
Strange seaweed-like seahorse
) – świetna sprawa.

Jako że jest to ogromne centrum handlowe i samo szukanie miejsca parkingowego i przjście z niego do sklepu to pewnie jakieś 30 min roboty, to centrum za 30 dirhamów (ok. 30zł) usługę valet parking, gdzie przy wejściu zabiorą ci kluczyki odstawią auto (nawet umyją jeśli chcesz), a ty się martwisz tylko zakupami. Od początku robią wszystko żeby tylko wyciągnąć od ciebie kaskę i żebyś przy tym czuł się jeszcze z tego powodu szczęśliwy J

W Dubai Mall spotkaliśmy się ze znajomym Louisem, który poświęci się i zrobi nam tour po Dubaju (Justyna nie pozostawiła mu innego wyboru i pewnie będzie żądała raportu J).

Small moray eels
Pogadaliśmy, ustaliliśmy plan działania na zwiedzanie Dubaju po naszym rejsie po zatoce perskiej i poszliśmy zwiedzać rewelacyjne, jedno z największych na świecie akwariów morskich w Dubai Mall.

Akwarium to coś niesamowitego, szczególnie dla mnie jako akwarysty morskiego J. Pojemność 10 milionów litrów, 33000 zwierząt morskich, w tym 35 dużych rekinów tygrysich (sand tiger shark), kilka szarych rekinów rafowych plus całe mnóstwo mniejszych rekinów, płaszczek (pływających ławicami), karnaksów, napoleony, orlenie – po prostu zbyt dużo by wymieniać. To wszystko można oglądać przez wielką przednią szybę (nie znam dokładnych wymiarów ale wygląda na oko na ok.

Penguin
10 na 30 metrów), 2 mniejsze boczne (ok. 10 x 4m) i tunel idący przez środek całego tego cudu. Podobny tunel jest w loro parque na Teneryfie, jednak nie ma nawet porównania do tego z Dubai Mall, który jest dużo większy, no i sama ilość i dobór zwierząt jest powalająca. Tu wszystko pływa wielkimi ławicami, rekiny robią niesamowite wrażenie, ponieważ wyglądają trochę jak masywne groźne rekiny tępogłowe (bull shark), a jest to spokojna odmiana piaskowego rekina tygrysiego, a szczególnie efektowne są ławice płaszczek pływających wysoko przy powierzchni, które wyglądają jak stado małych mant (choć to nie są manty a jakiś inny pokrewny rodzaj mniejszej płaszczki). Do tego okazuje się że od niedawna można …zanurkować w tym akwarium J.
garden eel
Ciężko o miejsce i trzeba się umawiać z wyprzedzeniem, bo są tylko 3-4 nurkowania dziennie. Jeśli ktoś ma certyfikat to może sobie popływać bez nadzoru (to znaczy dive master chyba też schodzi ale daje wolną rękę pod wodą) między stadami rekinów, a jeśli ktoś nie ma certyfikatu to można zrobić sobie intro diving i będzie ciągany pod wodą za butlę przez całe to niesamowite akwarium. Akwarium można oglądać zza barierki (gdzie widać doskonale) za darmo, a za wejście za barierkę i wejście do tunelu zapłacisz 50 dirhamów (ok. 50zł), co naprawdę warto zrobić.

Za następne 50 dirhamów możesz odwiedzić piętro wyżej, jak oni to nazywają „podwodne zoo”, co jest całkiem pokaźnych rozmiarów oceanarium. Znajdziemy tu na początku spore ekspozycje z malutkimi i ogromnymi rybami słodkowodnymi wód tropikalnych, a następnie jest to co tygrysy lubią najbardziej - dział morski J.

Niestety nie mają tu ani jednego zbiornika z rafą koralową, a jedynie sztuczne korale powkładane do zbiorników, a w najlepszym wypadku ukwiały, co dla laika może się wydawać całkiem ładne. Jednak dobór zwierząt jest świetny. Mają tu bardzo ładny niski zbiorniczek z małymi, znanymi nam z Malediwów białopłetwymi i czarnopłetwymi rekinami rafowymi, orleniami i płaszczkami, fajnie skomponowany zbiornik z małymi murenami, gdzie z każdego zakamarka w skale wystaje ich po kilka, zbiornik z węgorzami piaskowymi, gdzie można sobie je obejrzeć z bliska (podejrzewam że szyba to lustro weneckie bo one zbyt odważne nie są), śliczny baniak z rzadkimi i niezwykle trudnymi w utrzymaniu konikami morskimi podobnymi do wodorostów, zbiornik z ogromnymi krabami japońskimi, fokami, pingwinami, meduzami i wiele innych ciekawych akwariów. Naprawdę warto przyjechać do Dubai Mall choćby tylko dla akwarium i oceanarium.

Spędziliśmy tam sporo czasu, a że ostatni bus na statek mieliśmy o 21:30 to zostało nam tylko 45min na zakupy, czym moja żona nie była zbyt uradowana. Do tego przez te 45min nie znalazła nic dla siebie, co oczywiście było moją winą J. W czasie transferu co chwile ktoś chciał oglądać kartę pokładową i przy wyciąganiu jej wypadł mi telefon, co zauważyłem dopiero na statku.

Kabina nasza była już wolna więc się do niej udaliśmy i już na samym początku zaskoczenie – podróż poślubna (o czym informację mieli), a tu 2 osobne łóżka. Na szczęście szybko ktoś przyszedł i to załatwił i mogliśmy się rozpakować. Kabina była mega mała (no za taką kategorię kajuty zapłaciliśmy), trochę zmęczona i średnio czysta - dla mnie było ok., ale moja małżonka rzuciła kilka niemiłych słów pod kątem warstwy kurzu na półkach w szafie, w łazience i naderwanej półki (na szczęście tym razem nie była to moja wina). Mnie natomiast zirytował kolejny objaw bajzlu organizacyjnego – musiałem ponownie grzać na recepcję i zarejestrować kartę kredytową w recepcji na statku, więc nie mam pojęcia po co robiłem to na ich stronie i przy każdym z 2 punktów przy boardingu? Masakra. Czy oni nie mogą sobie zainwestować w jakiś porządny zintegrowany system informatyczny?!

Join TravBuddy to leave comments, meet new friends and share travel tips!
Dubai skyline with Burj Dubai
Dubai skyline with Burj Dubai
Look at the size of that yacht
Look at the size of that yacht
Dubai Mall aquarium
Dubai Mall aquarium
Tunel under Dubai Mall aquarium
Tunel under Dubai Mall aquarium
35 of those huge tiger sharks are …
35 of those huge tiger sharks are…
My honey and big fish
My honey and big fish
Huge crab (alive)
Huge crab (alive)
Strange seaweed-like seahorse
Strange seaweed-like seahorse
Small moray eels
Small moray eels
Penguin
Penguin
garden eel
garden eel
Dubai
photo by: vances