Wedding in Paradise - just another day in paradise

Maldives Travel Blog

 › entry 15 of 27 › view all entries
Olimpia and a turtle

Another diving day started ealry with light breakfast and going to diving center.

Our first dive was Emboodhoo Canyon, which was nice reef with overhangs (unfortunately no nurse shark).

As soon as I got back, my wife made me do her dozens of pictures, and all I got in return was one or two lousy photos of me in return J

After a photo session we went snorkeling, but we haven’t seen anything new worth mentioning (well besides regular black tip sharks).

Nice one, dont you think? :)

As soon as we came out of the water it was time to go to diving center. This time my wife was also diving with me. Our diving site was Back Faru, where there’s a possibility to see turtles. Diving turned out to be done in strong current, with which Olimpia handled very well. She moved her fins to fast instead just gliding in current, but besides that she did great. We have seen few turtles from quite close. And the only snag was that she tried to drown me on safety stop by holding by my regulator hose and ripping it out of my mouth J (have no idea why she wants me dead few days after the wedding).

After diving I had some in work crisis, which must have been taken care of (but it turned out quite well – I hope).

My wife snorkeling with a turtle

At evening there was Far East theme diner, with as always tasty food, and after dinner there was event for honeymooners, called “red night out”. On the beach near beach bar hotel staff had set up few tables decorated in red with flowers. Entrance to this separated part was through arch made of flowers. As a welcome drink all honeymooners received a glass of champagne. It was very nice and romantic gesture from the hotel. Furthermore we received invitation to candlelit dinner on the beach, which we scheduled for tomorrow.

 

 

 

Kolejny dzień nurkowy, zaczął się od wstania o barbarzyńskiej porze, szybkie śniadanko po drodze (przed nurkowaniem musiało być „lajt” więc wybrałem same owoce i jogurt) i biegiem do centrum nurkowego.

Another turtle

Pierwsze nurkowanie było na Emboodhoo Canyon , Ładna stroma rafa z wieloma nawisami, w których niestety nie było żadnego nurse sharka, ale i tak było to dość przyjemne i spokojne nurkowanie.

Gdy tylko wróciłem żona kazała sobie robić fotki, więc co miałem zrobić – nadworny fotograf musiał biegać po całej wyspie i pykać dziesiątki zdjęć swojej księżniczce J i jako ochłap stać się obiektem z 1 czy 2 fotek.

Spoceni ciężką sesją w tym upale, poszliśmy posnurkować. Żadnych ciekawych nowych  zwierząt nie widzieliśmy, no oczywiści poza lokalnymi rekinami i standardowymi ławicami banerfish’y, rogatnic i naso.

Ledwo wyszliśmy z wody trzeba było lecieć do centrum nurkowego (jak widzicie nie ma kiedy wypocząć na takiej wyspie – non stop coś J ).

Turtle
Tym razem Oli poszła ze mną. To nurkowanie było w okolicach wyspy Faru (back faru), gdzie często można spotkać żółwie. Na miejscu okazało się że jest bardzo silny prąd, ale moje kochanie całkiem nieźle sobie dawała radę i nie wymagała pomocy, no może poza tym że w tak silnym prądzie praktycznie się nie macha płetwami (bo się płynie zbyt szybko), tylko szybuje korygując płetwami jedynie kierunek „lotu”, przez co dostała od divemastera potem ksywkę „Schuemacher”. Przez to musieliśmy się zatrzymywać co jakiś czas i czekać na resztę, co też ładnie robiła obserwując jak ja to robie, łapała się martwej skały koralowej i dyndaliśmy w prądzie ąż reszta nas dogoniła. Po drodze spotkaliśmy w sumie 4 żółwie średnich rozmiarów, z jednym Olimpia popływała w odległości 1 metra. Ja akurat nie mogłem się skupić na żółwiach bo cały czas pilnowałem Oli. Nikt mi nie mówił że nurkowanie z żoną jest tak stresujące. Może jak nabierze więcej doświadczenia to mi przejdzie. Ogólnie nurkowanie byłoby bardzo dobre gdyby moja żona nie próbowała mnie utopić podczas przystanku bezpieczeństwa na 5 metrach, co jest o tyle dziwne że raczej nie miała ku temu powodów, a tym bardziej że jeszcze nie jest dysponentem mojej polisy na życie J.
Gdy rozwijałem bojkę zaczęło ją wywalać do góry, więc nie patrząc zanim ją złapałem, złapała się pierwszej rzeczy którą miała pod ręką, a był to mój wąż od automatu oddechowego, wyrywając mi automat z buzi. Na szczęście szybko go złapałem i dane mi było zobaczyć kolejny dzień
J.

Po nurkowaniu okazało się że nawaliłem przed wyjazdem w pracy i wynikł spory kryzys. Na szczęście po 2h na internecie i telefonie do klienta udało się jako tako wybrnąć z tej katastrofy.

Wieczorem po kolacji (jeśli dobrze pamiętam to był bufet dalekiego wschodu – bardzo smaczny) zostaliśmy zaproszeni na spotkanie nowożeńców. Na plaży obok basenu rozstawiono ok. 10 stolików ładnie przybranych na czerwono i obowiązkowo z kwiatami, wchodziło się przez łuk kwiatów, a na miejscu czekał kelner z szampanem. Większość nowożeńców pojawiała się, wypijała w 5-10min gratisowego szampana i szli dalej, a szkoda bo naprawdę bardzo ładnie to przygotowali i był to miły gest ze strony hotelu.

Clown Triggerfish
Co więcej my (a zapewne także inni nowożeńcy) dostali zaproszenie na specjalną kolację przy świecach w dowolnie wybrany dzień (my wybraliśmy dzień jutrzejszy).

Join TravBuddy to leave comments, meet new friends and share travel tips!
Olimpia and a turtle
Olimpia and a turtle
Nice one, dont you think? :)
Nice one, dont you think? :)
My wife snorkeling with a turtle
Another turtle
Another turtle
Turtle
Turtle
Clown Triggerfish
Clown Triggerfish
another turtle
another turtle
Moray Eel
Moray Eel