Wedding in Paradise - Day on ship

Dubai Travel Blog

 › entry 19 of 27 › view all entries
aboard costa victoria

English version comming soon

 

Drugiego dnia do godziny 14:00 staliśmy w Dubaju (a potem dzień na morzu), więc chcieliśmy się jeszcze wyrwać na kilka godzin w okolice Burj Dubai, jednak najpierw musiałem dowiedzieć się czy nie znaleźli czasem mojego telefonu. Jestem pewien że zgubiłem go podczas transferu bo sprawdzałem godzinę o której wyjeżdżaliśmy spod centrum handlowego siedząc już w busie, a gdy tylko weszliśmy na statek już go nie miałem. W informacji w porcie skontaktowali się z agentami odpowiedzialnymi za organizację transportu, ale niestety nic nie udało się dowiedzieć. W sumie zajęło nam to 2,5h więc już nie wybieraliśmy się do Dubaju i wróciliśmy na statek.

Sam statek jak już pisałem ma 13 lat więc nie jest najnowszy, jednak wnętrza są na pierwszy rzut oka w dobrym stanie, dopiero gdy się przyjrzeć np.

aboard costa victoria
fotelom to są niektóre trochę zużyte, wykładzina w niektórych miejscach poplamiona (szczególnie w restauracji bufetowej), i choć mi osobiście nie podoba się pstrokaty dobór kolorów, to jednak można mu spokojnie dać te 4*. Jak już pisałem brakuje mapek statku przy windach, które są głównymi ciągami komunikacyjnymi i choć są one w różnych miejscach statku, to dobór tych miejsc jest beznadziejny, bo zazwyczaj widzisz mapkę, gdy już dawno dojdziesz tam gdzie chciałeś. Co prawda do kluczy dodawana jest mikro mapka statku, ale są tu zaznaczone tylko główne rzeczy i nie dowiesz się gdzie są drobniejsze punkty jak sklep czy kafejka internetowa.

Jest to dość istotne bo statek ma 230 metrów i 14 pokładów, więc jest trochę biegania.

Sama kabina jak pisałem wcześniej jest bardzo ciasna i robi niezbyt ciekawe pierwsze wrażenie.

aboard costa victoria
Klucze do kabiny nie mam pojęcia kto wymyślał (pewnie starożytni Egipcjanie), bo zamiast normalnego rozwiązania w formie karty pokładowej jako klucza, występuje tu jakaś dziwna plastikowa karta perforowana, jak w jakimś komputerze z lat 60tych. Z powodów budżetowych wybraliśmy kabinę wewnętrzną (to akurat nasza wina nie costa cruises J ), co było wielkim błędem. Bez okna nie wiadomo czy jest dzień czy noc, przez co mamy rozwalony cały tryb dnia, bo jak tylko przychodzimy do ciemnej kabiny to załącza nam się tryb snu. Co nam się natomiast  podobało to …toaleta. Mimo że naprawdę bardzo mała to jest świetnie rozplanowana i w sumie gdy jest ku temu potrzeba nawet we dwie osoby możemy się tam pomieścić, nie zabijając się nawzajem.
aboard costa victoria

Ogromny plus dla Costa Cruises za jedzenie. Tak jak najwidoczniej włosi się nie znają na organizacji, tak na jedzeniu znają się doskonale. Śniadania już są całkiem niezłe (nie zapominajmy że to stołówka a nie śniadanie w sheratonie), obiady stołówkowe też smaczne, a kolacje to po prostu uczta dla zmysłów. Z menu można wybrać zazwyczaj od 3 do 5 opcji z każdej części uczty ��" przystawki, zupy, makarony, danie główne i deser. Normalny człowiek nie jest w stanie zjeść wszystkiego więc trzeba się skupiać na potrawach których naprawdę chcesz spróbować. Wszystko jest przepyszne. Do tego wino wychodzi całkiem rozsądnie cenowo (jak na ceny hotelowe). Dobre wina można kupić za 19-20 euro, a jeśli go nie wypijesz podczas kolacji, oczywiście znajdziesz je na stole następnego wieczora.

Jeśli chodzi o przekrój społeczny na statku, to jak można było się spodziewać po poprzednim moim rejsie na MSC Orchestra, jest to dom starców na falach.

costa victoria
Średnia wieku to okolice 80tki. Jednak w odróżnieniu od poprzedniego rejsu gdzie przeważali niemieccy staruszkowie, włosi mimo wieku bliżej mety niż startu, są dość rozrywkowi i my chodziliśmy spać gdy cały statek jeszcze pląsał przy muzyce J. Jednak cała animacja (czemu trudno się dziwić) jest nastawiona na osoby starsze, więc norma to pasjonujące gry w bingo, quizy, szachmatki, turnieje brydza itp. Raz był turniej tenisa, to zachęcony wizją że z 80 latkiem może w końcu wygram jakiegoś gema, poszedłem i … byłem sam J. Przy basenie jest trochę młodszych ludzi w okolicach 40tki i tam też czasem dzieje się coś bardziej rozrywkowego. Także wieczorne przedstawienia w teatrze są dość przyjemne, jednak nie umywają się do tych jakie były na MSC Orchestra.

Rozrywkowi i głośni to może i dziadkowie tu są, ale niestety lata już nie te i przejść z punktu A do punktu B na tym statku to można dostać szału. Stoją na środku, tamują przejścia, komplementując w którą stronę by się tu udać, idą całą szerokością schodów w tempie ślimaka nie dając się w żaden sposób wyminąć, gdy przepraszasz i prosisz żeby się przesunęli to może za piątym razem dotrze do nich o co ci chodzi . Jeśli się ktoś śpieszy to można oszaleć. Za to w stołówce jest armagedon ��" dziadek czy babcia gdy weźmie na cel żarcie, to niema zmiłuj się, wepchnie się przed ciebie, rozepchnie łokciami, a gdy już dotrze do bufetu to pół godziny zastanawia się co sobie nałożyć. Na wycieczkach natomiast co 20min postój 10 minutowy na siku. Jedyną konkluzję jaką mamy już po pierwszym dniu jest to że nie chcemy być starzy i jest to strasznie przygnębiające że czeka to nas wszystkich…

Join TravBuddy to leave comments, meet new friends and share travel tips!
aboard costa victoria
aboard costa victoria
aboard costa victoria
aboard costa victoria
aboard costa victoria
aboard costa victoria
aboard costa victoria
aboard costa victoria
costa victoria
costa victoria
Dubai
photo by: vances