Wedding on Maldives - Finaly there!

Maldives Travel Blog

 › entry 4 of 27 › view all entries
Male airport - foto borrowed from google

After another few hours of flight (we were to tired to count), we landed on Hulumale Airport. As always almost on the end of the runway. I think i was the only one that was happy about beeing on Maldives, because Olipia was complayinging all the time about that her whole body is acheing after the trip, about to slow customs, to much time waiting for transfert to the island, and finaly about beachfron bungalow beeing to far from the beach (about 20m). I even arranged that we will be moved to the one on the beach where when you trip on the porch you land with face in the water, but than it tourned out that one we have in beautifull garden full of coconut palms , oleander bushes etc is her dream beach house. Ant women say men are like children... Yeah, right :)
When it tourned out that wedding dress (which was traveling with our diving equipment) was ok, and when i finaly took her those whole 20m to the beach with clear clystal waters and reefs, than she started to enjoy her wedding holiday.

Yes it's my first picture but i'm also there :)

Finaly we came to agreement and we darted for our masks and fins. I took Olimpia to site i have been diving and snorkeling before - water tower on the edge of deep (100m at least) dropoff - where there are countless big fish shoals (naso, parrotfish, angels, cheatodon). Sheloved it. As we went snorkling spontainous, we didn't had time to wear our protective cream, so we stayed there no more than 15min. As we came back in unclear water 15m from the beach Olimpia spoted shark. He was swimming fast about 5m from as. It was small (no more than 1m long) blacktip reef shark. We tried to keep up with but it was to fast and we only managed to shoot 3 blurry photos. 
At 19:00 we had a meeting with hotel wedding planner. As they do reneval of the vows 2-3 times a moth, they know what their doing.
My little snorkler
We setteled al the details, and much more calmer we went for dinner, which was today in Ocean Grill restaurant. There was plenty thing to choose from, and food was good, but the fruits were just delicious. All that mangos, pinnaples, watermelons etc, that rise in sun, (and not in containers of ships traveling to Europe) were  so sweet and juicy.
After dinner we went to the beach in search of crab or turtles. We found hundreds of small crabs fast as speedy gonzales, one big one, and 3 sharks swimming near the marina. There were 2 small 60cm long black tip sharks, and one  other (white tip maybe). Damn, if you can see sharks while not even standing in the water , than i'll be very disapointed if i won't see big ones during diving.
As everybody else on the island we went to sleep.
picture of me ...sooo tired :)
First time from 48h.

W końcu po kilku następnych godzinach lotu (byliśmy zbyt zmęczeni żeby liczyć, ale było to około 2 filmów z czego jeden w połowie przespany) wylądowaliśmy na lotnisku w Male. Wylądowaliśmy jak zwykle prawie na końcu pasa, ale inaczej na Male się chyba nie da. Cieszyłem się chyba tylko ja bo Olimpia marudziła że ją boli to czy tamto po 2 dniach podróży (drugie ostrzeżenie żeby się nie żenić :) ). Więcej ciepłych słów na temat ogólnej powolności celników na lotnisku usłyszałem kilka chwil po wyjściu z samolotu (oczywiście w podtekście dało się wyczuć że to niczyja tylko moja wina że ludzie na Malediwach są wyluzowani), a kolejne na temat okrótnego losu jaki zmusza ją do czekania 25min na transfer na wyspe (czyżby 3 i 4 ostrzeżenie z samej góry? :) ).

Black tip reef shark on the beach

Czasami z kobietami jest jak z dziećmi , jak są zmęczone to marudzą - a niby to my faceci jesteśmy jak dzieci (jasne). A mówiem już że obsługa w recepcji też podobno za słabo zagęszcza ruchy?
Jednak nie czuły na ostrzeżenia losu o szkodliwości instytucji jaką jest małżeństwo dotarliśmy do naszego domku na plaży, który mimo że wspaniały (wielkie łóżko z baldachimem, garderoba , łazienka z wanną i prysznicem połączoną z  2 prysznicem w patio na zewnątrz pod chmurką itp), okazał się jednak za daleko od plaży, ponieważ dzieli nas od niej 20m ogrodu ( a przecież mielimy się potykać o próg i lądować twarzą w wodzie) . Mimo że załatwiłem przeniesienie do bungalow przy samej plaży za 2dni to jednak ten domek w ogrodzie w pięknych oleandrach, palmach kokosowych i drzewach z owocami mango, był znacznie lepszy niż te przy plaży, ponieważ było znacznie więcej prywatności a na plaży non stop ktoś kursował w prawo i w lewo.
water tower
Na całe szczęście okazało się że upchnięta razem z płetwami suknia ślubna jest cała i się rozprostowała zaraz po wyjęciu z walizki (nawet nie chcemyśleć co by było gdyby została uszkodzona - musiał bym szukać chyba nowej kandydatki do ślubu).
Odmiana przyszła gdy w końcu przeszliśmy się tych całe 20m na plażę i popluskaliśmy się w wodzie. Dzięki rajskim widoczkom, krystalicznej wodzie i rafom wszystko się odmieniło. Życie stało się nagle piękne (dla Olimpii a tym samym i dla mnie :) ).
W końcu zgodni skoczyliśmy po sprzet do snurkowania i zabrałem Olimpie w miejsce gdzie na morzu kilkadziesiąt metrów za falochronem, na stoku głębokiej przepaści (koło 100m ma na bank)  stoi wieża z pompą wodna, przy której zawsze jest multum wielkich zwierzaków, a w toni nad tym olbrzymim spadkiem pływają ławice setek ryb (naso , chetoniki , papugoryby itp).
coconuts lie all over
To samo miejsce gdzie 2 lata temu z Julkiem pływaliśmy na snoorkling i na nurkowanie z Club Faru (bo Kurumba to wyspa zaraz obok Faru). Ze względu na Olimpie trzymaliśmy się z dala od przepaści w miejscu gdzie było nie więcej niż kilka metrów głębokości ale i tak widać na załączonych 2 szybkich fotkach że było dobrze. Jako że spontanicznie pobiegliśmy do wody ze sprzętem nie wysmarowawszy się kremami musieliśmy po kilku minutach zawrócić, bo słońce praży niemiłosiernie. W drodze powrotnej jakieś 15m od brzegu na plaży, sokole oko uszczęśliwionej widokami podmorskimi mojej ukochanej narzeczonej, dostrzegło ...rekina czarnopłetwego. Skubany myknął obok nas jakieś 5m w mętnj wodzie więc go wcale nie widziałem.
trip around the island
Mimo że goniliśmy go ile było pary w płetwach to prysnął szybko na otwarte morze przez przesmyk w falochronie i udało się nam tylko 3 niewyraźne fotki pyknąć na oślep. Był malutki - nie więcej nż metr długości. Moja przyszła małżonka obiecała na jutro duże żółwie , a w trakcie pobytu mante i rekina wielorybiego. To chyba w ramach zadośćuczynienia za te marudzenie podczas podróży :)
Wieczorem mieliśmy spotkanie z menadzerem odpowiedzialnym za naszą ceremonie i dogadaliśmy szczegóły. Jak się okazało śluby mają tu średio 2-3 razy w miesiącu, więc wiedzą co robią i takie też odnieśliśmy wrażenie. Wiedząc to o wiele spokojniejsi udaliśmy się na kolację. Tego wieczora bufet był wyjątkowo w restauracji z owocami morza "Ocean Grill".
trip around the island
Jedzonko było całkiem niezłe i bardzo duży wybór, natmiast owoce to czysta poezja. Kilka rodzajów mango, arbuzy, ananasy itp wszystko tak słodkie jak u nas nigdy nie będzie.
Po kolacji po zmroku wybraliśmy się na plażę szukać krabów i ewentualnie żółwii morskich. Małych krabów szybkich jak speedy gonzales były setki, znaleźliśmy nawet jednego wielkiego kraba, polującego na ryby czplopodobnego ptaka, ale najlepsze było to że z pomostu zaraz przy brzegu zauważyliśmy 3 rekiny. Dwa to były rekiny czarnopłetwe a jeden podobny kształtem a bielszy (białopłetwy?). Były malutkie, dwa ok 60-70cm a jeden tak ponad 1 metr. Kurcze jak już nawet nie mocząc się w wodzie po ciemku widać rekiny to się wkurze jak na nurkowaniu nie zobacze porządnych dużych osobników.
O godzinie 21:00 cała wyspa już chyba spała, więc i my znużeni 1h snu przez ostatnie 2 doby poszliśmy spać.

olajaptok says:
Ale Wam zazdroszcze...pięknie tam jest. Może kiedyś też wezmę tam ślub. Hi,hi,hi...
Pozdrawiam
Posted on: Mar 17, 2009
sylwia_1122 says:
Remik, nie wiedziałam że z Ciebie taki reporter! czytam z zapartym tchem :-) fantastyczne widoki, ślub marzeń:)

Posted on: Mar 16, 2009
smk23us says:
Michał jak chcesz to nie ma sprawy - polece ci dobre biuro podróży w Świnoujściu. Znam właściciela - super koleś :)
Posted on: Mar 16, 2009
Join TravBuddy to leave comments, meet new friends and share travel tips!
Male airport - foto borrowed from …
Male airport - foto borrowed from…
Yes its my first picture but im …
Yes it's my first picture but i'm…
My little snorkler
My little snorkler
picture of me ...sooo tired :)
picture of me ...sooo tired :)
Black tip reef shark on the beach
Black tip reef shark on the beach
water tower
water tower
coconuts lie all over
coconuts lie all over
trip around the island
trip around the island
trip around the island
trip around the island