My First Day in Israel
My meeting
It’s
midnight, but we can feel such hot air like in Polish, sunny day.
Our first
steps are in
In this
moment I still smelling salt sea’s air… Few minutes later we can see amazing
sunrise. Our first day in
***
Przygoda z Ziemią Świętą zaczęła się tak naprawdę już od pokładu samolotu. Pierwszy lot zostawił po sobie niezapomnianie wrażenie. Lecieliśmy przez trzy godziny i 40 minut w zupełnej ciemności. Pod nami było widać tylko maleńkie światełka miast i wiosek. Wszystko wyglądało bajecznie. Niezwykła była też niczym niezmącona ciemność Morza Śródziemnego – ostatniego etapu naszego przelotu. A potem nagle, z tej ogromnej ciemności wyłaniają się światła wybrzeża w Tel Avivie. Jesteśmy w Izraelu. Jesteśmy w Ziemi Świętej...
Jest środek nocy – godzina 4.30 lokalnego czasu, a nas wita powietrze ciepłe jak w południe w Polsce...
Pierwsze kroki stawiamy w Jaffie. Wciąż mam przed oczami Kościół Św. Piotra, a tuż obok niego Muzułmański Minaret. Ta mieszanka kultur i Religi będzie się tu pojawiać bardzo często.
Jeszcze teraz czuję zapach słonego, morskiego powietrza. Tuż obok nas o brzeg biją fale Morza Śródziemnego. Przechodzimy parę kroków w górę, żeby móc podziwiać wschód słońca. Wielka czerwona kula wyłania się zza horyzontu wieżowców izraelskiej stolicy. Zaczyna się pierwszy dzień naszej pielgrzymki... A ja jeszcze nie wierzę, że jestem tu naprawdę.
|
|
|








